Spotkanie Pogoni z Zagłębiem było przekładane dwukrotnie. Początkowo mecz miał się odbyć 7 grudnia ubiegłego roku, jednak z powodu rozpoczęcia prac związanych z montażem podgrzewanej murawy na szczecińskim obiekcie - pojedynek przeniesiono na 7 marca 2006. Ale i w tym terminie nie udało się rozegrać spotkania ? na przeszkodzie znowu stanęły przeciągające się prace na stadionie Pogoni.
Pierwsza część meczu nie była porywającym widowiskiem. Gra toczyła się głównie w środku pola. Obie drużyny w pierwszej kolejności myślały o tym, żeby nie stracić bramki a dopiero później zastanawiały się jak przedostać się pod bramkę przeciwnika. Pomimo tego bliżej objęcia prowadzenia było Zagłębie, które w okolicach 20 minuty meczu egzekwowało serię rzutów rożnych, po których na bramkę Neneci kolejno strzelali: Szczypkowski, Iwański oraz Piszczek. Niestety żaden z nich nie zdołał umieścić piłki w bramce gospodarzy. Szczecinianie najlepszą sytuację do zdobycia bramki wypracowali sobie w 31 minucie, kiedy to na bramkę Liberdy strzelał Elton, jednak jego strzał, zmierzający w światło bramki, w ostatniej chwili zdołali zablokować obrońcy Zagłębia.
Po zmianie stron inicjatywę przejęli gospodarze, którzy w 52 minucie zdobyli gola na wagę trzech punktów. Szczęśliwym strzelcem okazał się jedyny Polak, który wyszedł w podstawowym składzie Pogoni ? Przemysław Kaźmierczak. Pomocnik gospodarzy wykorzystał podanie Cleisona i strzałem z 20 metrów umieścił piłkę w bramce. Po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Zagłębia, co uniemożliwiło Liberdzie skuteczną interwencję.
Lubinianie byli bliscy wyrównania już niespełna 120 sekund później, jednak strzał Iwańskiego został zablokowany przez Valdir'a. Później swojej szansy szukał Piszczek, ale i on nie zdołał zaskoczyć Neneci - temu udało się zatrzymać piłkę tuż przed linią bramkową.
Im bliżej końca meczu, tym bardziej zarysowywała się przewaga Zagłębia, które w strugach padającego deszczu co chwilę niepokoiło bramkę, bardzo dobrze i szczęśliwie broniącego tego dnia, Neneci. Najbliżej szczęścia byli: Iwański, Plizga oraz Piszczek. Niestety żadnemu z nich nie udało się trafić do siatki Pogoni. Tym samym szczecinianie odnieśli pierwsze tej wiosny zwycięstwo.
Pomeczowa konferencja prasowa:Franciszek Smuda: Myślę, że przegraliśmy na własne życzenie, bo nie wystarczy ostatnie 30 czy 20 minut grać tak jak się potrafi. Zachowawcze granie przez pierwszą i dużą cześć drugiej połowy sprawiło, że zabrakło nam tego czasu. Na pewno straciliśmy bramkę po rykoszecie, mogło jej nie być, ale bramka jest bramką. Być może ten prysznic nam teraz dobrze zrobi. Jeśli chodzi o sędziowanie to muszę powiedzieć, że arbiter prowadził zawody prawie perfekcyjnie, bez żadnych powazniejszych błędów.
Bohumil Panik: Wiedzieliśmy, że Zagłębie jest na fali i ?leje? jeden zespół za drugim. Pierwszym podstawowym zadaniem moich zawodników było wyeliminowanie bardzo dobrej linii środkowej przeciwnika. Rozważaliśmy też czy w bramce pozostanie Neneca, czy może zastąpi go Pesković, ale w Zagłębiu jest wielu niskich piłkarzy, którzy grają kombinacyjnie i bardzo dużo bramek pada dla tego zespołu z bliskich odległości. Polska liga ma swój poziom, my graliśmy te pierwsze mecze z drużynami z czołówki, udało się nam urwać tylko trzy punkty, ale nie poddajemy się i zamierzamy walczyć o kolejne ?oczka?.